Archiwum z Marzec 2011

tonący….

19/03/2011

Ponoć tonący brzytwy sie chwyta….
Ale co jeśli toniesz w bagnie tak głebokim, że nawet do brzytwy nie sięgasz?
Widzisz w górze realne cele,
i te mniej realne
widzisz dłonie i chęć pomocy
lecz to jakby za mgłą
za wszechogarniającymi oparami unoszącymi się z bagna w którym toniesz…
widzisz..
i toniesz dalej…

lęk

15/03/2011

Lęk – to coś co mi ostatnio wciąż towarzyszy.

Budzę się z nim rano, z obawą co przyniesie ten dzień…
z lękiem patrzę na telefon, który dzwoni i zastanawiam się jakie kłopoty i niepryjemności mi znowu przyniesie…
lękiem reaguję na dotyk kogoś kogo kocham i kto kocha mnie – dlaczego? nie wiem :(
z lękiem wychodzę do pracy zastanawiając się, co tym razem się wydarzy….
z lękiem się kładę, z obawą kolejnego nieporozumienia, że M. chce a ja nie, lub odwrotnie, albo wręcz M. chce i ja też, tylko się nie możemy dogadać…
z lękiem sprawdzam konto, czytam wiadomości, patrzę w lustro….

czy to się kiedyś zmieni?

wyrzuty sumienia…

14/03/2011

Za oknem słońce, a w środku czarna dziura – jak to możliwe?
Tyle jest do zrobienia, a ja nie robię nic. Patrzę tylko tęsknie na łóżko i ostatkiem sił zwalczam chęć przespania całego dnia. Olania pracy…
Przechodzę przed lustrem i z niesmakiem patrzę na narastające zwały niepotrzebnych kilogramów. Jednakże ze smakiem (czy aby na pewno?) sięgam po kolejne ciasteczko….

Bliźnięta znowu się obudziły i szaleją:
jedno chce naprzód, z misją i wizją, do celu..
drugie chce zasnąć, zakopać się pod ziemią, zwinąć w kłebek i mieć święty spokój…

Coraz trudniej iść dalej naprzód…

No i M.
Stara się jak może, chce mi pomóc, ale tak naprawdę wogóle mnie nie rozumie. Myśli, że kaprys, lenistwo, wygodnictwo…. Po prostu nie rozumie, bo na szczęście nie wie z własnego doświadczenia co to czarna dziura. Jak zasysa do środka całe światło, wszystką radość i chęć do życia.
Nie rozumie. I tylko patrzę kiedy straci cierpliwość…..

:(

depresja…

10/03/2011

Depresja – tak to się nazywa.

Można też powiedzieć Czarny bezdenny dół.
Dół bez końca i bez początku, choć niby kiedyś się zaczyna, ale jak już w niego wpadniesz to nawet tego początku nie widzisz.
I wcale nie musi być szara. Czasem ma prawdziwe kolory, tylko są one jakby… przykurzone.
Wszystko traci sensi wiesz, że samo to jest bez sensu.
Wiesz, że ci na kimś zależy lub powinno zależeć, a mimo to tak naprawdę ci wisi.
Co z tego że na zewnątrz się śmiejesz bo cię ktoś rozśmiesza, jeśli jest to pusty śmiech, który nie sięga wnetrza. No i poczucie winy, bo powinno cię to czy tamto cieszyć, bo ktoś się stara, bo gdzieś w głębi duszy wiesz, że kochasz i ci na kimś zależy, ale to wszystko jest pod grubym kocem pustki, znieczulenia, zniechęcenia.
No i marzenia. Są, ale nie robisz nic by je zrealizować. Do tego szybko się poddajesz.
Jedyne moje marzenie, które się nie zmienia, i nie gaśnie to położyć się, zasnąć i więcej się nie obudzić.
I mam w dupie odpowiedzialność.
Całe życie staram się sprostać oczekiwaniom wszystkich i swoim, całe życie podporządkowane jest wszelkim odpowiedzialnościom, za siebie, za innych, za przedmioty…..
Ciśnienie jest już zbyt duże i nie wytrzymuję go.
Ale wiem, że tak naprawdę nic nie potrafię i nie mam szans by zmienić swój los. A teraz jeszcze ranię najbliższą mi osobę – M.
Choć M nie należy do świętych – to nie mam się czemu dziwić – to człowiek z krwi i kości.
Boli mnie ranienie M ale mam wrażenie, że już innaczej nie potrafię.
no i przede wszytskim nie mam siły…
czuję w sobie tak ogromne zmęczenie, jakby nie 33 a 333 lat było za mną.
Mam dosyć wszystkiego – włącznie z tym co mi kiedyś sprawiało radość.
Po prostu nie mam już siły…

“Środa popielcowa”

09/03/2011

“Środa Popielcowa”

Z prochu powstałeś
i w proch się obrócisz,
i jako proch
do ziemi wrócisz…
lecz skoro prochem
przedtem i potem
to czyż ja ciągle
nie jestem prochem?
prochem i pyłem
na łez padole,
prochem i pyłem
w bezdennym dole…
na dnie stworzenia
w błocie tęsknoty
depczą się ciągle
moje ciągoty,
plany, idee,
cele, dążenia
wszystko to dzisiaj
mam do stracenia….
lecz jak tu stracić
coś czego nie mam
tylko ku czemu
serce me skłaniam?
nic więc nie tracę
i nie zyskuje
a całą wieczność
tu pokutuję…

blog

03/03/2011

Uważam, że ktoś bardzo mądry wymyślił bloga.
Bo z kim tu pogadać o nurtujących cię problemach, jeśli ta osobą z którą powinno się móc porozmawiać o wszystkim, w tym też i o problemach, jest równocześnie przyczyną tych problemów.
W dodatku nie pomaga fakt, że coraz bardziej wychodzi na jaw, że brak jest wspólnego języka.
A miało być tak pięknie….
No cóż. Zadziwia mnie fakt, iż pomimo życia od zawsze w labiryncie, zaskakują mnie zakręty spotykane na drodze.
Widocznie leży to w mojej naturze – wiara, że będzie już lepiej – tylko pytanie czy to nadzieja czy naiwność.

Razem a jednak osobno…


Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.