Znowu się gubię w labiryncie swego wnętrza. Czuję się jak w klatce.
S
Jedna znajomość więcej i tyle kłopotu.
Zachciało mi się kogoś poznać!
Teraz nie wiem co mam robić. Co gorsza każde rozwiązanie jest złe.
Jak widać nie wystarczy blokada GG czy usunięcie znajomości z portalu społecznościowego.
Tego co się dzieje w moim wnętrzu nie da się zablokować. Moich myśli nie da się usunąć.
Cały czas myślę o S.
Niestety.
Błędem było pozwolić żeby zaczęło mi na tej znajomości zależeć. Teraz cierpię za swoje.
Boję się, że jeśli S się odezwie to nie wytrzymam dłużej i pozwolę na kontynuowanie znajomości. To będzie oczywistą zgubą dla S i czystym egoizmem z mojej strony. Co więcej, ja również zacznę się męczyć ze soimi uczuciami i myślami.
Jeśli się nie odezwie, to będę szaleć w ciągłej gonitwie myśli na zmianę równając się z ziemią za to co robię i powstrzymując przed przerwaniem tego.
To nie ma sensu.
Ale z drugiej strony moje życie też już nie ma sensu.
To taka pułapka bez wyjścia…
labirynt
25/12/2009 - autor: rapitomaznowu
25/12/2009 - autor: rapitomaI znowu to robię…..
Wystarczy, że kogoś polubię i co gorsza widzę, że ktoś zaczyna lubić mnie, przystępuję do ataku.
Zaczynam ranić. Coraz boleśniej, aby nie dopuścić kogoś do siebie zbyt blisko.
Po co, żeby uchronić przed sobą. Przed swoim piekłem. Przed prawdziwym zranieniem.
Dlaczego?
Nie wiem
Idę więc przez życie niczym pożoga.
Za mną tylko popiół i zgliszcza.
Może już taki mój los…
Przeznaczenie Judasza, który musi wypełnić swą rolę, nawet tak bardzo haniebną.
Może więc warto zastanowić się nad zakończeniem tego scenariusza….
świąteczny śnieg
24/12/2009 - autor: rapitomaBiały puch opada z nieba na szare i brudne ulice.
Przykrywa błoto dnia codziennego, przesłania twardy i zdradliwy lód.
I takie często są święta – pod lukrowanymi uśmiechami czai się mnóstwo naszego ludzkiego błota, serc twardych jak lód i zdradliwych jak on.
Jedna wielka gra pozorów.
Tylko po co?
święta…
21/12/2009 - autor: rapitomaEhhhh….
Ponoć idą święta….
A ja siedzę na gruzach.
Na gruzach zarówno mieszkania jak i mojego życia.
Cóż ma to jeden plus – z wierzchołka tej sterty lepiej wszysko widać wokół. Zmienia się trochę perspektywa.
Ale równocześnie jest wokój jeszcze pełno pyłu i zawirowań co z kolei zaburza i fałszuje obraz.
Co robić?
Czekać aż pył opadnie? A do tego czasu siedzieć bezczynnie? Chyba tak nie potrafię.
Zrywam się więc, porywam do działania, i
trafiam głową w mur.
Raz zewnętrzny, raz wewnętrzny.
Super byłoby móc zacząć od nowa.
Jednak nagromadziło się już tyle tego gruzu, że trudno sobie z tym poradzić. Wciąż o coś się potykam.
Zmęczenie powoli bierze górę…
…chcę zasnąć…
…całkiem…
rocznica
10/10/2009 - autor: rapitomaNo cóż…
Dobiega końca mój prywatny Wielki Tydzień.
Pamiątka ostatnich dni.
To już rok. Dokładnie jutro.

Cały tydzień wspomnień, skojarzeń, przemyśleń…
Tym bardziej, że był to dla mnie tydzień zwolnienia chorobowego. Niestety nie z myślenia.
Tak naprawdę teraz dopiero zaczynam poważne zmiany.
Nie będzie łatwo…
Powiadają, że
“Życie to raj, do którego klucze są w naszych rękach” (F. Dostojewski)
ale tak naprawdę mamy dwa komplety kluczy.
Drugim otwieramy piekło…
wolność…
12/07/2009 - autor: rapitoma
…
28/06/2009 - autor: rapitoma
życia dwa
22/06/2009 - autor: rapitoma
Pani Krystyno!
Nikt by tego lepiej nie wyraził!
“samotnia”
21/06/2009 - autor: rapitomaMoja samotnia
ginie w ludzi tłumie
zagubiona jest
pośród dróg, autostrad
Milknie w szumie miasta
Gaśnie
w neonowym świetle…
Łza
20/06/2009 - autor: rapitomaŁza
samotna spływa po policzku
Nie wiem czy to pożegnanie
czy też jego brak
Nie wiem czy tęsknota
czy rozczarowanie
Łza gorzka
ze słonym posmakiem
jak gorzkie jest życie
gdy zastąpi słowa
jak słone jest morze
wielkiej niewiadomej
Łza
spłynęła samotnie